W Krzeszowicach
mocno lipą pachnie
zwłaszcza wokół
Potockich pałacu
wytraciła
swą soczystą zieleń
trawa w której
kwitnie święty spokój
Stare drzewo
powalił huragan
robotnicy
sprzątną cień historii
puszczą z dymem
nędzne resztki życia
nędzne resztki
tragedii i glorii
W Krzeszowicach
mocno lipą pachnie
jest niedziela
dzień z Bogiem rozliczeń
z drzwi kościoła
wyfruwa kazanie
głośne słowa
ranią Boską Ciszę
Ciepły wieczór
powoli dzień gaśnie
krzeszowicki
pachnący lipowy
powolutku
spływa po nas życie
jak po brodzie
krzeszowickie lody